Susan Meiselas, Polaroid i archiwa

susan1.jpg

Susan Meiselas podczas spotkania w Houston oraz na ekranie podczas wykonywania reprodukcji zdjęć w Kurdystanie

Niedawno Polaroid ogłosił koniec produkcji materiałów natychmiastowych, wywołując tym samym panikę wśród wielu fotografów dla których praca na tych materiałach była czymś więcej niż tylko wyborem jednego technicznego rozwiązania z wielu dostępnych. Polaroid, szczególnie materiały pozytywowo-negatywowe to materiał niezwykły, dający możliwość bardzo specyficzngo rodzaju pracy i odmiennej niż w przypadku tradycyjnych materiałów relacji z obiektem.

W poruszający sposób mówiła o tym na spotkaniu w ramach FotoFest Susan Meiselas opowiadając o swojej pracy w Kurdystanie. Meiselas podkreśliła jak ważna była dla niej możliwość pozostawienia portretowanym osobom natychmiastowej odbitki pozytywowej, a tym samym utrzymanie balansu między dawaniem a braniem. Fakt zawłaszczania cudzego życia poprzez fotografów dochodzi do powszechnej świadomości bardzo powoli, tym bardziej godne uznania są działania Meiselas, które w tym sensie były pionierskie.

Jako jedna z nielicznych fotografów o uznanej reputacji, członek Agencji Magnum, zaczęła tworzyć archiwa zdjęć różnych autorów, często amatorów, i wydawać je razem ze swoimi, przyznając w ten sposób, że pojedynczy fotograf nie może mieć monopolu na dostarczanie relacji z wydarzeń dotyczących tysięcy osób. We wczesnej fazie rozwoju internetu założyła elektroniczne archiwum pamięci (akaKurdistan) o kraju, który własnego archiwum nie posiada.

Temat archiwum intrygujący mnie zresztą od dawna pojawia się ostatnio coraz częściej w formie rozbudowanych opracowań (między innymi duża część wydanego niedawno drukowanego Obiegu), dziś wybieram się na wystawę do ICP zatytułowaną Archive Fever - Uses of the Document in Contemporary Art, zorganizowaną przy okazji wydania książki pod tym samym tytułem przez Okwui Enwezora. Na pewno napiszę coś więcej na ten temat, ale nie łatwo znaleźć mi tu czas na pisanie…

Leave a Reply