O przebieraniu się…

Nie da się ukryć, że na blogu zapanował chwilowy przestój. Przepraszam i zabieram się do pisania, chociaż od kilku dni nie mogę oderwać się od lektury Fotografa Wojciecha Bruszewskiego. Szczerze polecam, chociaż domyślam się, że książka będzie miała tyle samo miłośników co zagorzałych wrogów (strona internetowa książki tutaj). Na razie w ramach uzupełniania zaległości coś, co miało się pojawić przy okazji wpisu na temat fotografii i sztuki współczesnej, ale gdzieś się zapodziało…

Sławomir Elsner

Fot. Sławomir Elsner z cyku “Sławek”

Chodzi o zdjęcia Sławomira Elsnera, na które w formie pocztówek natknąłem się w siedzibie Rastra. Pocztówki zostały wydane przy okazji wystawy Elsnera pod tytułem “Sławek” z 2001 roku. Elsner w serii zdjęć wciela się w różne postaci: aptekarza, trenera sportowego, policjanta i tak dalej (w sumie 20 zdjęć). Na pierwszym wygląda jak aptekarz na rodzinnym zdjęciu, na drugim równie przekonywająco wypada w sportowym dresie, w związku z czym widz zaczyna się zastanawiać, kim naprawdę jest autor, skoro wizualne konwencje stroju i otoczenia okazują się być dezinformacją.

Sławomir Elsner

Fot. Sławomir Elsner z cyku “Sławek”

Schemat dosyć dobrze już znany, banałem byłoby wskazywać na jego postmodernistyczne źródła. To co mnie zaciekawiło najbardziej, to zestawienie tych prac z twórczością Dity Pepe, autorki znanych cykli portretów, w których autorka wcielała się między innymi w partnerki mężczyzn z różnych grup i subkultur. Porównanie tych prac w wyraźny sposób pokazuje odmienne podejście artysty, który w jednorazowy sposób wykorzystuje fotografię do swoich celów, oraz profesjonalnej fotografki, podejmujących wspólny temat.

Dita Pepe

Fot. Dita Pepe, z cyklu “Autoportrety z kobietami”

Dita Pepe używa średniego formatu, dba o dobre oświetlenie, pracuje jak zawodowy fotograf, dla którego techniczna jakość jest równie ważna, jak zawartość zdjęcia. Elsner używa małego formatu, prawdopodobnie slajdu, który nadaje pracom specyficzny koloryt, nieco nostalgiczny i sprawiający, że zdjęcia wydają się być wyciągnięte z jakiegoś prywatnego archiwum. Nie dba zbytnio o stworzenie perfekcyjnych odbitek, ale jego zdjęcia mają zniewalającą siłę: Elsner na wszystkich zdjęciach po prostu jest osobami, za które się podaje!

Dita Pepe

Fot. Dita Pepe, z cyklu “Autoportrety z mężczyznami”

Chyba każdy, kto studiował w ITF-ie przechodził fascynację zdjęciami Dity Pepe. Kiedy teraz patrzę na te zdjęcia, mam wrażenie, że w dużym stopniu brało się to z uznania dla jej perfekcjonizmu i świadomości ilości pracy włożonej w zaplanowany efekt. Elsner zaskakuje swoją lekkością: wydaje się, że właściwie nie musi nic robić, aby osiągnąć swój cel, jest jak postać z filmu Zelig Woody’ego Allena, wystarczy, że pojawi się w nowym otoczeniu i już jest inną osobą.

Zastanawiam się, czy nie jest też tak, że artyści posiadają większe przyzwolenie odbiorców na liczne metamorfozy i poszukiwanie nowych dróg, niż jest to w przypadku fotografów, lub inaczej mówiąc, czy fotografowie nie czują się bardziej zobowiązani do tworzenia dzieł rozpoznawalnych jednoznacznie już na płaszczyźnie czysto wizualnej? Po pierwszym entuzjastycznie przyjętym cyklu zdjęć Dita Pepe podjęła pracę nad kolejnymi, trzymając się raz obranej strategii jako swojego rozpoznawalnego stylu. W efekcie jej kolejne prace stają się coraz mniej atrakcyjne i coraz bardziej przewidywalne. Elsner zabawę w przebieranie się skończył, kiedy zebrał odpowiednią ilość zdjęć ilustrujących pewne zagadnienie, którym postanowił się zmierzyć, a na kolejnej wystawie w Rastrze prezentował już nie fotografie, ale rysunki, które mimo braku wizualnej łączności ze zdjęciami z cyklu “Sławek” wskazują na podobny kierunek myślenia co w poprzednich pracach autora.

7 Responses to “O przebieraniu się…”

  1. Łukasz Says:

    wiesz Karolu zastanawiałem się właśnie ostatnio kto zauważy, napisze, o tej rozpoznawalnej metodzie Dity i braku pomysłu na wyjście z tej sytuacji. Ale jak się okazuje nawet w Czechach w kręgach “sztuki współczesnej” nie jest ona do końca rozpoznana o czym świadczy nagroda na ostatnim Biennale w Pradze. To co się zmienia w pracach Dity to coraz większa dbałość o stronę techniczną. W Polsce ostatnio coraz częściej o niej słychać… patrz ostatni Arteon.
    Ale jeszcze jedną rzecz zauważyłem na środowym wernisażu najlepszych klauzur i dyplomów ITF, wykształciła się na stylu Dity już (nawet) pewnego rodzaju szkoła (np. Jaroslav Kocan - ta sama estetyka, bliski koncept, nie jestem pewien ale on współpracuje z Ditą przy jej sesjach?).
    ps.: Birgus to nie czta chba Twojego bloga :) he he
    pozdrawiam

  2. Magda Says:

    Mnie natychmiast do głowy przychodzi Cindy Sherman jak patrzę na zdjęcia S. Elsnera.
    Jeden z jej pierwszych konceptów… bardzo blisko :-)

  3. Vladimir Birgus Says:

    Lukaszi, ja ctu Karoluv blog.
    Vladimir Birgus

  4. karol Says:

    Dobry den!
    Vladimire, jak Ty to robisz, ze jestes zawsze au currant?
    Srdecne zdravi
    k.

  5. stefan kugulari :) Says:

    http://torevealartandconcealtheartist.blogspot.com/
    check out my anonymous blog!
    not many photos, but…

  6. Łukasz Says:

    … a jednak :)
    również serdecznie pozdrawiam
    Łukasz

  7. ireneusz zjeżdżałka Says:

    Kwartalnik Fotografia publikował prace Didy Pepe w 2002 roku…

    http://www.fotografia.net.pl/art.php?lang=1&id=111

    pozdrawiam

Leave a Reply