Apokalipsa czyli fotografia analogowa kontra cyfrowa
Przeżyłem wczoraj w nocy chwilę grozy, kiedy wydawało mi się, że w moim laptopie całkowicie posypał się system. Niby jakiś backup gdzieś jest, ale pewnie właśnie nie tego, co okazałoby się najbardziej potrzebne. Krótko mówiąc już nawet nie Apokalipsa, tylko Armagedon…
Na szczęście komputer działa, a mi przy okazji przypomniała się fenomenologiczna koncepcja na rozróżnienie między fotografią cyfrową i analogową, którą wymyśliłem lata temu, w czasie kiedy pierwsze aparaty cyfrowe wywołały lawinę bezsensownych dyskusji na temat wyższości jednej techniki nad drugą. A koncepcja brzmi tak: podstawowa różnica między fotografią cyfrową i analogową nie leży w sposobie tworzenia obrazu, obróbce czy jakości, ale w tym, w jaki sposób można s t r a c i ć swoje zdjęcia.
Dawniej trzeba było wojny, a przynajmniej pożaru żeby dorobek życia przestał istnieć, teraz przy odrobinie lekkomyślności można stracić archiwum z powodu suszarki włączonej w mieszkaniu obok. W moim przypadku u źródeł tej teorii leży dosyć spektakularne doświadczenie, ponieważ wszystkie zdjęcia straciłem przy uderzeniu pioruna, co przynajmniej nadawało sytuacji symboliczny wymiar:) Piszę o tym dlatego, że jakoś nigdzie do tej pory nie trafiłem na taką definicję, a chyba coś w niej jest. Jest?
January 5th, 2008 at 10:23 pm
zdecydowanie jest:)
January 5th, 2008 at 10:35 pm
na to aby nie stracic zdjec polecam systematyczny backup aktualnych prac na dvd i prowadzenie dokladnego katalogu z opisami … prowadze i nie narzekam a do zdjec docieram szybko mimo tego ze nie sa na dysku twardym komputera
January 5th, 2008 at 10:50 pm
jest! choć nie wiem, czy mnie akurat przekonuje akcent położony na stratę. czy gdyby do tego dołożyć jeszcze choćby np. kwestię przestrzeni zajmowanej przez archiwum, to jak ogromy zbiór można mieć w każdym momencie ze sobą na lapotopie itp. (może to głupie uwagi - tak piszę co mi akurat w tym momencie przychodzi do głowy, ale wydaje mi się że nie sama strata…)
January 5th, 2008 at 11:21 pm
jasne, lekkość danych też ma znaczenie, mi chodziło chyba o to, w jaki sposób można najmocniej d o ś w i a d c z y ć różnicy, stąd strata, ale to nie jest definicja która by wykluczała inne :)
January 8th, 2008 at 2:53 pm
wedlug mnie tym co rozni fot cyfrowa od analogowej, to to ze tak naprawde zdjecia cyfrowe nie istneija. Sa jakas iloscia danych w wirtualnej przestrzeni. Nie ma stalego nosnika, jakim byla (zreszta dalej jest) tasma celuloidowa. Co bedzie jak kiedys nie bedzie jak odczytac, naszych starych jpg albo cr2?
January 10th, 2008 at 6:51 pm
?After all, computers crash, people die, relationships fall apart.
The best we can do is breath and reboot.?
Carrie Bradshaw