Martin Creed Work No. 850

August 13th, 2008

Niespodziewanie podczas zwiedzania londyńskich muzeów i galerii największą przyjemnością okazała się dla mnie wizyta w Tate Britain. Nie tylko ze względu na dzieła sztuki, które można tam zobaczyć, ale też ze względu na ciszę i spokój, której w Londynie nie łatwo doświadczyć. Może nie jest to profesjonalne podejście, ale należę do tych osób, które na widok tłumu w nowojorskiej Momie zawracają w miejscu i decydują się na spacer po mieście..

To, co sprawia że Tate Britain tym razem wygrało w moim rankingu z (zatłoczonym) Tate Modern to najnowsza praca Martina Creeda zatytułowana Work No. 850. Prace Creeda przeważnie opisywalne są w prosty, niemal tautologiczny sposób; materiałem prezentowanej obecnie w Tate Britain pracy jest człowiek, a właściwie kilka osób, które co 30 sekund biegną z dużą prędkością przez główny korytarz muzeum. Autor stawia w ten sposób w centrum uwagi samego człowieka i piękno jego ruchu, ale nie tylko o tym jest to przedstawienie.

Martin Creed, Work No. 850, nagranie (moje) z telefonu komórkowego…

Pomysł na pracę wziął się z doświadczenia, które znane jest chyba wszystkim miłośnikom sztuki: Creed wspomina zwiedzanie katakumb Kapucynów w Palermo, które ze względu na spóźnienie musiał wraz z grupą znajomych dosłownie przebiec, mijając w absurdalnym tempie ciała martwych zakonników wiszące na ścianach klasztoru. Od razu przypominają mi się moje własne historyczne biegi przez muzealne sale, przez co praca Creeda staje się bardzo uniwersalną opowieścią. Paradoksalnie, to właśnie “praca numer 850″ sprawia, że na dłużej zatrzymuję się na terenie muzeum.

Martin Creed gości w Tate Britain do 16 listopada 2008.
Przy okazji warto dodać, że o posadę “biegacza” można się ubiegać poprzez stronę internetową muzeum, a wynagrodzenie wynosi £9.35 za godzinę:)

Ostatnia noc w Londynie

August 10th, 2008

sittcomm award

August 7th, 2008

sittcomm

Do 15 września można przesyłać prace na konkurs “Sittcomm Award”. W konkursie udział mogą wziąć artyści posługujący się medium fotografii pochodzący z krajów Europy Centralno-Wschodniej - dokładne informacje na stronie internetowej organizatorów. Nagrodą jest nie tylko 2.000€ ale także spora promocja w formie prezentacji prac finalistów, przede wszystkim podczas europejskich festiwali fotografii.

Blurb

August 6th, 2008

sps_portal.jpg

Pisząc o przeglądzie portfolio Rhubarb-Rhubarb nie napisałem o jednym bardzo ciekawym zjawisku. Mam na myśli firmy w rodzaju Blurb, które umożliwiają swoim klientom opublikowanie profesjonalnie wydanej książki w jednym egzemplarzu za cenę kilkudziesięciu dolarów.

Po raz pierwszy tego rodzaju publikacje spotkałem właśnie w Birmingham i miałem okazję przekonać się, że nie jest to żadne oszustwo: książki były wydrukowane na bardzo wysokim poziomie, zszyte i oprawione w twardą oprawę na poziomie, który normalnie dostępny jest tylko podczas prawdziwej wysokonakładowej produkcji!

Nie sposób przecenić rewolucyjnego charakteru tego typu usług, chociaż oczywiście jest to tylko kolejna rewolucja z kategorii kultura 2.0. Może się to także okazać bardzo namacalną motywacją do podniesienia poziomu dla wielu wydawców, dla których portale w rodzaju Blurb mogą stanowić dużą konkurencją, tym bardziej że zamówione na stronie książki można od razu wstawić do międzynarodowej dystrybucji! Już teraz w dziale fotografia jest do kupienia blisko dwa tysiące pozycji, które można w wygodny sposób przeglądać on-line.

Zjawisko z pewnością warte uwagi, a dla osób zainteresowanych dodam jeszcze jeden link do firmy, której usługi miałem okazję sprawdzić i które z pewnością są na poziomie: myphotobook.

Rhubarb-Rhubarb 2008

August 4th, 2008

mememimi

Mimi Youn, meme by mimi

No to witam po długiej przerwie! Tak się złożyło, że obudziłem się dzisiaj w cichym jasnym mieszkaniu, w powietrzu odpowiednia zawartość bezprzewodowego internetu, a za drzwiami Londyn.. chyba dobry czas żeby wrócić do pisania:)

Nie było by nie na miejscu zacząć od tego, co się wydarzyło i powinno się znaleźć dawno na blogu, ale to kiedy indziej. Na razie jest dzisiaj.

Ostatnie trzy dni recenzowałem prace na przeglądzie portfolio Rhubarb-Rhubarb w Birmingham. Przede mną na stole sterta wizytówek, pocztówek, publikacji - reszta została w hotelowym pokoju (trochę smutny moment wyjazdu z tego typu wydarzeń, kiedy okazuje się, że parę kilogramów makulatury trzeba zostawić, bo nie ma jak i nie ma po co ich ze sobą brać..). Bez przeglądania mogę sobie przypomnieć właściwie tylko dwa portfolia, które w jakiś sposób mnie dotknęły.

Mimi Youn to koreanka mieszkająca w Londynie, której polaroid ilustruje ten wpis. Ciekawy jest efekt przemieszania realnej i abstrakcyjnej przestrzeni obrazu w tych obiektach. Manipulacje na materiałach firmy Polaroid nie są może bardzo oryginalne, ale wszystkie prace Mimi mają w sobie uroczą lekkość i są bardzo spójne. Na stronie www znajdują się też dwie prace wideo.

Mimi Youn

Mimi Youn, I can hear you

Drugą serią prac, które zapadły mi w pamięć to (auto)biograficzne zdjęcia Francuzki Carolle Benitah, która w poetyczny sposób dokumentuje swoje życie z dorastającym synem, przebieg choroby która ją dotknęła, ale też zwykłe codzienne chwile. Jest w tych pracach coś bardzo filmowego, zarówno autorka zdjęć jak i jej syn mają bardzo piękne rysy twarzy, które często pojawiają się hotelowych lustrach w miastach typu Cannes czy Monaco, co jeszcze bardziej nadaje narracji klimat przywołujący sceny znane z kina.

Carolle Benitah Carolle Benitah
Carolle Benitah Carolle Benitah

Carolle Benitah, Twelve

Carolle Benitah

Carolle Benitah, Self Portrait in Red Curtain

Niestety większość prac, które oglądałem to coś w rodzaju efektu ubocznego rozwijającego się rynku fotografii artystycznej. Przeważnie są to kolejne formy kopiowania stylu najlepiej sprzedających się artystów, z naciskiem na niemiecki obiektywny dokument, który pozbawiony jakiegoś głębszego sensu staje się niezwykle nudny. Tego typu artystyczna strategia ma też ten minus, że ściśle zawężony temat przywraca hasło oryginalności w jego niezbyt zdrowym ujęciu: kto pierwszy zrobił cykl wielkoformatowych zdjęć czarnoskórych bliźniaków albinosów etc. Drugą zmorą przeglądów jest powtarzanie się modnych tematów: od kiedy pojawiło się hasło ‘Chiny’ zdjęcia nowych miast w trakcie budowy powracają nieustannie, tak że trudno sobie przypomnieć, czy to jakieś nowe, czy znów te same..

Poniżej zamieszczam kilka linków do może mniej wyjątkowych, ale wizualnie ciekawych projektów:

Andy Moxon

Kurt Tong

Tomoko Suwa

Jeff Vanderpool

Andrew Buurman

Adam Jeppesen

Pernille Koldbech Fich

Ferit Kuyas

Julieta Sans

Bethany Murray

mememimi

Mimi Youn, meme by mimi

A ja tymczasem rzucam się w wir miasta:)

Muto

May 18th, 2008

Aga znalazła, nie mogłem się oprzeć i wklejam też u siebie. Póki co zbieram siły po festiwalowym hardkorze…

Miesiąc Fotografii w Krakowie 2008 / zapowiedzi

April 9th, 2008

Ponieważ znajomi coraz częściej pytają o program zbliżającego się festiwalu postanowiłem napisać parę zdań o wybranych wydarzeniach. Dla porządku: podobnie jak w zeszłym roku główna część programu składa się z prezentacji fotografii wybranego kraju oraz tematycznego zestawu indywidualnych wystaw, wybranych przez radę programową festiwalu. Program off, czyli program otwarty, pod pilnym okiem Kasi Gutkowskiej stał się już prawie całkiem niezależnym przeglądem, z powołanym specjalnie w tym celu osobnym jury wybierającym prace ze zgłoszeń, osobną stroną www oraz planowanym niezależnym katalogiem.

Krajem, który zagości na festiwalu w tym roku jest.. Polska. Zadanie bynajmniej nie łatwiejsze niż prezentacja obcego kraju, ale wygląda na to, że w efekcie wystawy w ramach prezentacji kraju będą w tym roku najważniejszą częścią programu festiwalowego. Cieszę się, że już pojawiają się opinie na temat zaproponowanego przez nas programu - pierwszą właśnie przeczytałem na blogu Ireneusza Zjeżdżałki. Poza dwoma wystawami zbiorowymi, prezentującymi historię polskiej fotografii XX wieku (kurator Wojciech Prażmowski), oraz najnowszych projektów (kurator Krzysztof Miękus), w programie znalazły się dwie specjalne wystawy indywidualne, o których warto wspomnieć osobno. Szczególnie bliska jest mi wystawa Zofii Rydet, która na zasłużoną pełną prezentację cyklu “Zapis socjologiczny” czekała przez wiele lat. Dzięki współpracy rodziną artystki mieliśmy okazję przeanalizować na nowo jej ogromne archiwa i wystawa zapowiada sie naprawdę dobrze. Kuratorem wystawy jest Andrzej Różycki, autor poruszającego filmu na temat Zofii Rydet, który będzie częścią wystawy.

Zofia Rydet - Zapis socjologiczny

Fot. Zofia Rydet, z cyklu Zapis socjologiczny, kolekcja prywatna

p1090654.jpg

Ania Bujnowska i Piotrek Lelek podczas wyboru prac do wystawy Zofii Rydet, na której znajdzie się ponad 120 fotografii z cyklu Zapis socjologiczny

Druga wystawa będzie miała równie wyjątkowy charakter, ponieważ składają się na nią zdjęcia Stefanii Gurdowej, fotografki dopiero niedawno odkrytej, której portrety nie były jeszcze nigdy pokazywane.

Stefania Gurdowa

Fot. Stefania Gurdowa

Osobne miejsce zajmuje w programie wystawa zatytułowana “Wenus Polska AD2008” której kuratorem i pomysłodawcą jest Adam Mazur. “Wenus Polska AD2008″ jest nawiązaniem do kultowej wystawy odbywającej sie w Krakowie, która w swoim czasie była ewenementem ze względu na cenzurę nagości w sferze publicznej. Do udziału w wystawie zostało zaproszonych ponad 20 artystów i artystek młodego pokolenia (min. Agata Bogacka, Basia Bańda, Karol Radziszewski, Jan Dziaczkowski, Magda Krajewska, Jan Smaga, Kuba Dąbrowski, Julita Wójcik i inni). Poniżej kilka prac, które prawdopodobnie znajdą się na wystawie.

smaga_untitled-pies.jpg

Fot. Jan Smaga

nowek.jpg

Fot. Joanna Nowek, nadia1, częśc cyklu Uśpieni, 2006/7

Druga część programu to wystawy zebrane pod hasłem “Młodość”. Ze względu na taki wybór tematu będzie w niej mniej znanych nazwisk niż w roku poprzednim, za to więcej różnorodnych sposobów prezentacji i koncepcji artystycznych. Ponieważ pełny opis wystaw pojawi się niebawem na stronie festiwalowej oraz w katalogu i materiałach prasowych, wymienię tylko kilka, z których osobiście najbardziej się cieszę.

W efekcie naszego spotkania z Galerią Les Filles du Calvaire na ubiegłorocznych targach Paris Photo pokażemy w Krakowie wystawę Mohameda Bourouissy, autora jednych z najciekawszych zdjęć jakie oglądaliśmy w Paryżu. Autor w precyzyjny sposób odtwarza sytuacje z codziennego życia francuskich peryferii i z wykorzystaniem mieszkańców wykonuje zdjęcia utrzymane w estetyce snapshotu, ale w rzeczywistości dokładnie zaplanowane.

Mohamed Bourouissa

Fot. Mohamed Bourouissa, z cyklu Peripheries

Mohamed Bourouissa

Fot. Mohamed Bourouissa, La fenętre, z cyklu Peripheries, 2005

Na wystawie “Zatrzymani” zobaczyć będzie można akta osób zatrzymanych w związku wydarzeniami Czerwca 1956. Nad materiałami z archiwów IPN-u pracował Andrzej Kramarz, a wystawa znajdzie się w jednym z mieszkań zaadoptowanych na potrzeby festiwalu na ulicy Sebastiana.

bendowski-stanislaw-i.jpg

Fot. z wystawy Zatrzymani

W Galerii Potocka zaprezentowany zostanie film Marka Raidpere, o którym pisałem już kiedyś tutaj.

Specjalnie dla festiwalu nowy cykl zdjęć przygotował JH Engström, jeden z najciekawszych fotografów młodego pokolenia, uczeń Andersa Petersena, którego prace pokazywaliśmy w ubiegłym roku. Wystawa znajdzie się w Galerii ZPAF i S-ka.

JH ENGSTRÖM

JH Engström, Bez tytułu, z cyklu Photocopies, 2008

JR, o którym też już pisałem na blogu (tutaj) wyklei nowymi zdjęciami jeden z budynków na Kazimierzu.

JR

JR, instalacja w Berlinie, www.jr-art.net

O kilku innych wystawach i wydarzeniach festiwalowych napiszę jeszcze w miarę wolnego czasu. Niedługo powinna też wystartować nowa wersja oficjalnej strony www festiwalu z pełnymi informacjami (www.photomonth.com).
CDN.

PS. A tak wygląda festiwal w czasie tworzenia…

p1090624.jpg

p1090629.jpg

Tymczasowe biuro festiwalowe w Barace: Piotrek, Aga, Gutek, Iza, Bartek…

Thomas Bachler w Galerii ZPAF i S-ka

March 26th, 2008

Thomas Bachler - Pixel Trees

Fot. Thomas Bachler, z cyklu Pixel Trees, silver gelantine prints, 60 x 80 cm, 2006

Zapraszam na wernisaż wystawy Thomasa Bachlera w Galerii ZPAF i S-ka, jutro (27.03) o godzinie 19.00. Więcej informacji na stronie galerii, polecam też stronę www autora: tutaj.

PS. Zdjęcia z otwarcia (Gutek).

p1090578.jpg

p1090561.jpg

Autor wystawy - Thomas Bachler

p1090595.jpg

p1090598.jpg

p1090582.jpg

Archive Fever - wystawa w ICP

March 19th, 2008

Felix Gonzalez-Torres

Felix Gonzalez-Torres, Untitled (Death by Gun), 1990 © Estate of Felix Gonzalez-Torres, courtesy the Felix Gonzalez-Torres Foundation

Kilka dni przed wyjazdem do USA przeczytałem o wydanej przez Steidla książce Okwui Enwezora Archive Fever - Uses of the Document in Contemporary Art, którą postanowiłem od razu zamówić na Amazonie; wiele spodziewałem się też po towarzyszącej wydaniu książki wystawie w International Center of Photography. Niestety wystawa okazała się dla mnie dużym rozczarowaniem. Owszem, znalazły się na niej liczne klasyczne projekty ilustrujące strategie użycia archiwów w sztuce (min. Christian Boltanski, Tacita Dean, Walid Raad, Thomas Ruff), jednak zestawienie to jest bardzo akademickie i po pierwsze nie wnosi niczego nowego, po drugie sposób prezentacji prac sprawia, że duża część z nich osłabia się nawzajem. Nawiasem mówiąc podobna sytuacja w jeszcze większym stopniu dotyczy aktualnej wystawy w PS1 zatytułowanej WACK!: Art and the Feminist Revolution, gdzie zestawienie ponad 120 artystek, których prace zaliczone zostały do najważniejszych w historii sztuki feministycznej jest już zupełnie niestrawne - być może nadaje się na publikację o charakterze encyklopedii, ale skuteczne uniemożliwia jakiekolwiek doświadczenia podczas zwiedzania wystawy.

Tacita Dean

Tacita Dean, Floh: Baby Lotion, 2000 © Tacita Dean Courtesy Marian Goodman Gallery, New York

Wracając do wystawy w ICP z przyjemnością obejrzałem mój ulubiony projekt Zoe Leonard zatytułowany The Fae Richards Photo Archive (1993–96), w którym artystka stworzyła archiwum nieistniejącej bohaterki. Wyglądające na stare odbitki prace prezentowane w szklanej gablocie zdecydowanie potrafią się obronić nawet w tak nieprzemyślanej konstrukcji wystawy. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie film Videograms of a Revolution (Harun Farocki i Andrei Ujica, 1993) zmontowany z wielu godzin nagrań telewizyjnych i amatorskich dokumentujących rewolucję w Rumunii w grudniu 1990 roku. Film we wstrząsający sposób obnaża proces tworzenia budowania historii przez media, pokazując na przykład powtarzane wielokrotnie ’spontaniczne’ ujęcia reporterów stacji telewizyjnych. Niestety i w tym przypadku organizatorzy wystawy postanowili utrudnić widzom zadanie, umieszczając ponad godzinny film na ekranie w przejściu między pomieszczeniami, bez możliwości przyjęcia pozycji siedzącej - jak na ironię naprzeciwko o wiele krótszej projekcji prezentowanej na ścianie w osobnym pomieszczeniu z wygodnym siedzeniem… Na szczęście dvd z filmem znalazłem w księgarni ICP (do kupienia online tutaj) - lektura całości jeszcze przede mną.

Zoe Leonard

Zoe Leonard, The Fae Richards Photo Archive, 1993-1996 © Zoe Leonard, Whitney Museum of American Art

Podsumowując, mimo że wystawa sama w sobie ma bardzo wiele wad, warto do ICP zajrzeć żeby zobaczyć kilka poszczególnych prac i zakupić dvd z filmem Farockiego, jednak znacznie bardziej polecam aktualną wystawę w New Museum na Bowery, na której znalazło się sporo współczesnych i mniej znanych prac poruszających problematykę archiwów. O wystawie wkrótce…

Archive Fever - Uses of the Document in Contemporary Art
International Center of Photography, New York
Wystawa czynna od 01.01.2008 do 04.05.2008

Lista autorów wystawionych prac:

Christian Boltanski, Tacita Dean, Stan Douglas, Harun Farocki and Andrei Ujica, Hans-Peter Feldmann, Jef Geys, Felix Gonzalez-Torres, Craigie Horsfield, Lamia Joreige, Zoe Leonard, Sherrie Levine, Ilán Lieberman, Glenn Ligon, Robert Morris, Walid Raad, Thomas Ruff, Anri Sala, Fazal Sheikh, Lorna Simpson, Eyal Sivan, Vivan Sundaram, Nomeda and Gediminas Urbona, Andy Warhol

FOTOFEST2008 Meeting Place

March 17th, 2008

fotofest08.jpg

Przed chwilą policzyłem ile trwała oficjalna część przeglądów portfolio w Houston: co najmniej osiemnaście godzin rozmów na temat prezentowanych portfolio… Tym razem nie nie jestem w stanie wrzucić na bloga listy osób z którymi się spotkałem, zamiast tego kilka refleksji.

Zaczynam się zastanawiać, czy styl pracy wytworzony przez tych fotografów, którzy w ostatnich dziesięcioleciach wprowadzili fotografię do muzeów i nadali im wartość na rynku sztuki, a więc praca w systemie projektów realizowanych w seriach wielkoformatowych zdjęć, nie jest czymś, co dla większości fotografujących może być ślepą uliczką. Problem w tym, że są to schematy które skopiowane w powierzchowny sposób owocują totalną pustką. Powracam tu znów do mojego - być może nieprofesjonalnego - pytania o autentyczność fotografii. W sztuce jest rzeczą przyjętą oczekiwać od artysty szczerej wypowiedzi, natomiast większość z prac, które miałem okazję obejrzeć, pozostają w jakimś totalnym dystansie do ich autorów, którzy za to już myślą o ilości edycji i cenie danej serii.

Przeglądy portfolio zawsze zbierają wokół siebie najróżniejsze osobowości, zarówno amatorów jak i profesjonalistów. Houston pod tym względem wiele się nie różni od innych tego typu wydarzeń, jednak zdarzają się tam rzeczy, które na starym kontynencie trudno sobie wyobrazić. Mam na myśli pewną panią w średnim wieku, która wraz z mężem od 25 lat fotografuje pingwiny i lodowce, a obecnie wydaje własnym sumptem kolejny przyrodniczy album, którego produkcja kosztować będzie - bagatelka - 2.500.000$. Album jest oprawiony w naturalną skórę i ręcznie zszywany. Jak się dowiedziałem sama skóra to ponad 300.000$. Powinienem był spytać, czy albumy są oprawiane w skórę zwierząt, które państwo fotografują, ale chyba byłem zbyt oszołomiony.

Z zasady piszę na blogu tylko o tym, co sam chciałbym zapamiętać, a z FotoFest zapamiętam na pewno zdjęcia pochodzącego z Belgii Vincenta Delbrouck, który przez ostatnie 7 lat odwiedzał z aparatem kilka kubańskich domów i ulic. Kiedy spytałem, dlaczego zdecydował się akurat na to miejsce, powiedział że nie o to chodzi co sprawiło, że tam pojechał, ale o to, że tam wrócił. Przypomina mi to historię powstania książki “Sabine” Jacoba Sobola i jeśli miałbym w kliku słowach scharakteryzować twórczość Vincenta byłoby to spotkanie Jacoba Sobola z Jimem Goldbergiem - oczywiście tylko w przenośni, bo zdjęcia Vincenta mają swoją własną osobowość.

Na cykl z Kuby składają się utrzymane w stylistyce snapshotu zdjęcia, reprodukcje polaroidów oraz prywatnego notesu. Całość zostanie niedługo wydana w formie książki, oraz jeśli nic nie stanie na przeszkodzie zaprezentowana w formie wystawy także w Galerii ZPAF i S-ka.

Vincent Delbrouck

Vincent Delbrouck, La Inmovilidad, www.vincentdelbrouck.be